„Musiałam
wcześniej załatwić parę spraw i nie będzie mnie cały dzień. Pamiętaj o swoich
obowiązkach na dzisiaj. Jutro wyjeżdżamy J
PS.
Na blacie zostawiłam pieniądze, więc z głodu nie umrzesz.
Kocham
cię córciu, mama.”
Czytałam tą wiadomość biorąc kolejnego łyka zimnego mleka
prosto z lodówki. Racja, dzisiaj jest sporo roboty. Całkowicie wyleciało mi to z głowy, dlatego
jak zawsze wstałam po 12. Głośno westchnęłam. Ale teraz mam trochę większy
problem na głowie. Zamówić pizze na śniadanie czy na obiad, a może na kolację?
Nie ważne, potem o tym pomyślę. Najpierw wyprowadzę psa na spacer.
- Szaman! –
Krzyknęłam na cały dom. Po niecałej
minucie przybiegł do mnie mój ukochany psiaczek merdając ogonem. Co? Myślicie,
że to dziwne imię dla psa Szaman? Mnie się bardzo podoba, ponieważ nie jest
takie same jak reszta, bo naprawdę wątpię żeby ktoś wpadł na ten sam pomysł co
ja. Mój pies jest rasy owczarka niemieckiego i myślę, że mu bardzo pasuje.
Schowałam mleko do lodówki, po czym założyłam buty i wyszłam
z nim na długi spacer do parku. Dopiero co wstałam a już wychodzę z domu
zupełnie nie ogarnięta, ale mi to nie przeszkadza. Ja nie jestem typową
dziewczyną, która spędza całymi dniami przed lustrem, lecz bardziej przed
telewizorem oglądając durne, ale śmieszne programy. Wystarczyło mi żeby założyć
zwykłe dresy, koszulę i jestem gotowa. A włosy związałam w byle jakiego koka. W
końcu wyszłam na spacer z psem a nie na jakąś randkę. Dla mnie to jest po
prostu strata czasu.
Może trochę opowiem o sobie i o tym
całym wyjeździe. Aktualnie mieszkam w Hiszpanii, ale moja mama chce się
wyprowadzić do Australii. Cóż może nie wyprowadzić, a raczej wrócić do
rodzinnego miasta Sydney. Powodem była tęsknota za domem i za niektórymi
osobami. W pełni ją rozumiem, dlatego nie wykłócałam się z nią o to, a raczej
od razu się zgodziłam. Te miejsce mnie już znudziło oraz za nikim nie
przepadałam, więc nie będę tęsknić. Też chcę wrócić do Sydney, dlatego cieszę
się, że moja mama chciała się tam z powrotem sprowadzić.
Chodziłam tak z psem może jeszcze z 20
minut po parku, po czym wróciłam do domu. Zjadłam śniadanie w postaci płatków, następnie
wzięłam się za pakowanie swoich rzeczy do kartonów. Moja mama spakowała już
większość rzeczy i ja również pomogłam jej w tym, dzięki czemu pozwoliła mi nie
iść do szkoły. Zaczęłam od ubrań. Kiedy otworzyłam drzwi szafy, to prawie cała
jej zawartość wypadła na podłogę. Zgadliście. Nie byłam wielbicielką składania
ubrań. Dla mnie najważniejsze było to, że znajdowały się na swoim miejscu.
Co więc mogę opowiedzieć o sobie. Nie
jestem trudnym dzieckiem ani nic w tym rodzaju. Kocham swoją mamę najmocniej na
świecie. Jest bardzo wyrozumiała i przyjazna. Mogę z nią pożartować i pośmiać się. Wiem też, że mogę jej ufać. Zawsze
jej pomagam i przyjmuję obowiązki domowe na siebie. Jestem odpowiedzialna.
Moje życie nie było zbyt kolorowe.
Czasami mam wrażenie, że wyciągnięto mnie z horroru. Nie wiem czym sobie na to
zasłużyłam. Nie lubię o tym wspominać.
Jestem odważna i twarda. Praktycznie
nie boję się niczego. Praktycznie, to znaczy boję się jednej rzeczy, a
konkretniej swojej przeszłości.
Potrafię być szczera, aż do bólu. Często widzę rzeczy, których
nikt nie widzi. Nie chodzi mi o zjawy czy coś w tym rodzaju. Umiem rozpoznawać
osoby, a dokładniej to ich charakter. Czy kłamie, czy mówi prawdę. Wiem co
myślą o mnie ludzie. Wiem więcej niż się im wydaje. Ludzie nie zdają sobie
sprawy z tego ile można wyczytać z ich oczu. To niesamowite, a jednocześnie
straszne. Widzę kto cierpi, kto udaje, kto jest naprawdę szczęśliwy. Każdy nosi
pewien rodzaj maski. Zakładają ją, ponieważ boją się pokazać siebie. Boją się
tego, że zostaną odrzuceni. Ja taka nie jestem. Nie noszę maski. Nie próbuję
się komuś przypodobać na siłę. Może to dlatego nie mam przyjaciół. Jednak moja mama twierdzi co innego. Mówi, że
to dar, lecz dla mnie to przekleństwo.
Jestem
tajemniczą osobą. Skrywam wiele mrocznych sekretów, które nie mogą ujrzeć
światła dziennego. Nikt nie zna prawdy,
nawet moja mama. Nie mogę pozwolić, aby ktoś się dowiedział. Nie mówię też
wielu rzeczy. Po prostu pewne sprawy zostawiam dla siebie. Może niektórzy
uważają mnie za idiotkę, jednak prawda jest taka, że to ja robię z nich
głupców, bo są naiwni.
Potrafię też użyć siły. Nigdy nie
lubiłam siedzieć tylko na tyłku i patrzeć się jak ktoś inny cierpi. Moim marzeniem
było zostanie bohaterką. Może to dziecinne, ale pragnę pomagać ludziom. Do 13
roku życia robiłam wiele rzeczy. Byłam bardzo ambitna. Uwielbiałam jeździć na
łyżwach, uprawiałam gimnastykę artystyczną i sztuki walki, a z wujkiem często
chodziłam na strzelnicę. Mam świetny wzrok, niemalże sokoli. Mam dobry cel i
nigdy nic nie umknie mojej uwadze. Nie potrzebna mi jest umiejętność strzelania
z broni, ale to było moje hobby. Tak samo jak pozostałe rzeczy. Jednak
zrezygnowałam ze wszystkiego oprócz sztuk walk, ale nie zapomniałam niczego co
się do tej pory nauczyłam
Moim ulubionych kolorem jest żółty,
jednak za bardzo tego po mnie nie widać. Lubię nosić czarne, luźne ubrania oraz
bandanki. Kocham je. Codziennie mam co najmniej jedną na sobie, a w mojej
szafie jest ich pełno. Ale to nie znaczy
, że jestem dresiarą. Owszem uwielbiam dresy, ale lubię też spodenki albo
sukienki. Nie lubię nosić ciasnych ubrań. Rzadko się zdarzy kiedy ubiorę jakieś
legginsy, a jeansów NIGDY.
Skończyłam pakować ubrania i buty. Nie
sądziłam, że mam ich aż tyle. Spakowałam
je do dwóch wielkich kartonów, ledwo domykając trzeci. Czas wziąć się za resztę
dupereli.
Muzyka. Uwielbiam śpiewać, kiedy nikt
nie widzi. Moimi ulubionymi zespołami są Coldplay, Fall Out Boy,
Imagine Dragon, Green Day, One Republic. Mam pełno płyt, jak i również książek. Czytam ich bardzo
dużo. Pamiętam, jak mama mi kiedyś dała szlaban na czytanie książek. Myślałam,
że się wtedy popłaczę. Czytam różne gatunki.
Naukowe, historyczne, science-fiction,
kryminały i chyba wszystkie gatunki oprócz romansu. Nie mam nic przeciwko
miłości, ale chcę ją najpierw sama odczuć zamiast śnić o księciu na białym
koniu przez jakieś opowiastki. Jak go
spotkam to fajnie, a jak nie, no to trudno.
Moja mama śmieje się ze mnie, że
jeszcze nie dorosłam mimo iż mam 17 lat. Po moim pokoju wala się pełno
pluszaków, a nawet z jednym śpię.
Uwielbiam misie. To moja słabość od dziecka. Są słodkie i wyglądają
naprawdę przyjaźnie.
Jestem pół hiszpanką i pół Australijką.
Mój ojciec to Hiszpan, a mama jest Australijką. Moje imię jest przez to trochę
pokręcone.
Claribel María de la Salud Donoso Cortés Shelley, w skrócie Claribel Shelley.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz