- I jeszcze jedno – powiedziała moja
mama ponownie odwracając się w moją stronę.
- Mamo
otwórz w końcu te drzwi. Powiesz mi w środku. – Byłam już bardzo
zniecierpliwiona. Już chyba stoimy tak z 10 minut i mówi mi zasady jakie będą
tutaj panować i na ile sobie mogę pozwolić.
- Ale to
jest ważne, więc posłuchaj.
- Słucham.
- Twój pokój
bardzo się zmienił. Mówiłam ci już, że zamówiłam firmę architektoniczną i
zmienił się nam wystrój domu. Więc jak wejdziesz do swojego pokoju, to możesz
być nieźle zaskoczona – mrugnęła do mnie, po czym przekręciła klucz w drzwiach.
Obie weszłyśmy do domu. Moja mama z wielkim uśmiechem, a ja bardzo zaskoczona.
Przechodząc przez mały korytarzyk
uderzyło we mnie tysiące wspomnień. Tak bardzo tęskniłam za tym domem i za
wspólnym czasem, który spędziłam tutaj z przyjaciółmi i rodziną. Oglądałam się
w każdym kierunku po drodze mijając
kuchnię i salon. Wchodząc powoli po schodach przypomniało mi się, co tutaj
wyprawiałam. Pamiętam jak ojciec zawsze
na mnie krzyczał, kiedy skakałam z najwyższego stopnia albo jak zjeżdżałam z
balustrady.
Stanęłam w końcu przed drzwiami swojego
pokoju i nie czekając chwili dłużej, weszłam do niego. To co zobaczyłam
przerosło moje oczekiwania. Wiedziałam, że mama zrobiła remont, ale to co
zobaczyłam zaparło mi wdech w piersiach.
Weszłam na środek pokoju i zaczęłam się rozglądać.
Ściany pokoju były szaro-czarne. Tylko
po lewej stronie była tapeta która ukazywała nocną panoramę miasta. Pod tą
ścianą stało biurko, którego blat wykonano ze szkła. Podłoga była obłożona
ciemnymi panelami i leżał na niej szary, mięciutki dywan. Ściana na przeciwko
drzwi była koloru czarnego a prawa strona pokoju była szara. W rogu stało
dwuosobowe łóżko na którym leżało pełno poduszek. Od razu przy nim stały dwa
wypełnione regały, ale nie książek, tylko płyt moich ulubionych zespołów. W jednym, która stała pod ścianą znajdowała
się wieża. Druga zaś wypełniona była także płytami winylowymi i stała bokiem.
Oba tworzyły jakby kąt pokoju. Jednak za nimi była wolna przestrzeń.
Nagle do mojego pokoju
wpadła moja rodzicielka.
- I jak? –
Zapytała z wielkim uśmiechem na twarzy – Podoba się?
-
Oczywiście, że się mi podoba. – Przytuliłam się do niej – dziękuję mamo.
- Tak, tak
później mi podziękujesz, bo widzę że nie obejrzałaś jeszcze całego. – mówiła to
odklejając się ode mnie, jednak uśmiech wciąż nie opuszczał jej twarzy. – Najpierw
zajrzyj do łazienki, potem do biblioteczki, a –
- CO?! Mam
własną biblioteczkę?! – Wykrzyczałam na cały dom. Nie mogę uwierzyć w to co
powiedziała. Zawsze marzyłam o własnej biblioteczce, a moja mama doskonale o
tym wiedziała. Nigdy nie sądziłam, że kiedyś ją będę miała.
- Opanuj
emocje dziewczyno. Jak mówię najpierw łazienka, biblioteczka, a na końcu
garderoba. W garderobie masz swoje tajne pomieszczenie. Musisz je znaleźć, a ze
swoim mózgiem łatwo to zrobisz – mrugnęła do mnie, po czym wyszła. Tak
właściwie, to się od dłuższego czasu zastanawiałam gdzie moja szafa, a ta mi z
garderobą wyskakuje! Olać garderobę. Książki są najważniejsze.
Jednak nie chciałam zepsuć mamie
planów, dlatego zrobiłam tak jak kazała. Weszłam najpierw do łazienki. Bardzo
ładna, biało-niebieska, wanna, prysznic, kibel, umywalka. Lecę dalej. Weszłam do swojej biblioteczki. Była cudowna!
Przy wszystkich trzech ścianach stały wielkie regały wypełnione książkami.
Nowe, nie czytałam ich jeszcze. Coś czuję, że dzisiejszej nocy nie zasnę. Po
lewej stronie w rogu stało mała, czerwona kanapa, wypełnione poduszkami. Kolory
pomieszczenia były ciemne, jednak był dobrze oświetlony. Pokoje czarno-czerwone
są najlepsze, oczywiście zaraz po szarych i czarnych.
Zastanawiam się skąd
moja mama to wytrzasnęła. Może bank obrabowała? Nie, na pewno nie. Zapewne
dostała awans, ale mi o ty nie powiedziałam, żebym niczego nie podejrzewała.
Na końcu weszłam do garderoby. Kiedy
przeszłam przez próg od razu otworzyłam szeroko oczy. Ile ubrań! Matko święta!
Po co mi tyle??? Wiem, że dla mojej mamy to nie był problem, ponieważ pracuje
jako projektantka mody, więc zdobycie tyle ciuchów to był dla niej pikuś, ale
to już jest lekka przesada. Zaczęłam chodzić po pomieszczeniu uśmiechając się. Przecież
ja nie potrzebuję tylu ubrań. Może gdybym była typową dziewczyną to jarałbym
się jak głupia, ale ja taka nie jestem.
Z ciekawości zajrzałam do jednej z szuflad i to co tam
ujrzałam bardzo mnie ucieszyło. Cała szuflada była zapełniona przeróżnymi
bandankami. Tak samo jak dwie kolejne. Moja mama bardzo dobrze mnie zna, aż za
dobrze. Nagle przypomniałam sobie, to co powiedziała mi mama parę minut temu, o
tym całym tajnym pomieszczeniu. Rozglądałam się parę sekund, po czym podeszłam
do szafki w której leżały ładnie złożone spodenki i dresy. Do przewidzenia.
Złapałam za jedną ze ścianek bocznych, po czym
przesunęłam ją w lewo. Przede mną ukazało się przejście do drugiego
pomieszczenia. Od razu do niego weszłam. Kolejny szok! Przecież, ja to wszystko
dawno temu wyrzuciłam! Albo i nie… Szybko podeszłam do gabloty która obejmowała całą środkową ścianę. Była
wypełniona wszystkimi medalami, pucharami, dyplomami które dostałam za różne
zawody i konkursy. Kiedy patrzałam się
kolejno na puchary przypomniałam sobie jak bardzo tęsknie za tymi rzeczami.
Zauważyłam też niedużą szafę, stojąca w prawym rogu pokoju. Podeszłam do niej i
ją otworzyłam. Widzę, że mama dba o mnie i nie pozwala mi zapomnieć. W środku,
na półkach, były moje rzeczy do ćwiczeń, które są jeszcze za czasów mojego
dzieciństwa. Na samej górze poukładane były pudełka i już domyśliłam się co się
w nich znajduje. Łyżwy i… Uśmiechnęłam się na samą myśl o tym. Może kiedyś do
tego wrócę. Kiedyś.
Zamknęłam szafę, po czym wróciłam do
swojego pokoju. Położyłam się na łóżku rozmyślając nad wieloma sprawami. Mój pokój
wcześniej tak nie wyglądał. Został połączony z innymi pokojami, które kiedyś
miały swoich właścicieli. Niestety tych właścicieli już nie ma… Podkuliłam nogi
pod brodę, po czym oparłam się o ścianę. Aktualnie mój pokój obejmuje pół
górnego piętra. Dziwnie tak, ale rozumiem dlaczego moja mama tak postanowiła
zrobić.
Po dłuższej chwili wyszłam ze swojego
pokoju i ruszyłam w stronę kuchni. Ujrzałam tam mamę która stała tyłem do mnie.
Oparłam się o framugę i zaczęłam mówić.
- Larisso
Muriel Shelley
- Słucham?
- Czy
mogłaby pani wyjaśnić, jak to się stało, że rzeczy panienki Claribel Shelley,
które zostały wyrzucone już dawno temu znajdują się w jej pokoju? – Zapytałam
poważnym głosem.
-
Oczywiście, że mogę. – Odwróciła się w moją stronę – Te rzeczy nigdy nie
zostały wyrzucone, tylko schowane. Pomyślałam, że więc szkoda by było, aby
nadal leżały w pudłach i się kurzyły. Dlatego zrobiłam gablotę w pokoju
panienki Claribel Shelley. Nie chciałam aby jej wspomnienia zawarte w tych
rzeczach zostały wyrzucone, więc postanowiłam zrobić na nie specjalnie
pomieszczenie, a raczej skrytkę. Przesłuchanie dobiegło końca, pani detektyw?
- Po prostu
chciałam się upewnić. Dziękuję za wszystko mamo, a szczególnie za biblioteczkę.
- Dla
ukochanej córeczki mogę zrobić wszystko.
- Zdążyłam
zauważyć – uśmiechnęłam się – W końcu mój pokój został połączony z dwoma
innymi.
- Od samego
początku to planowałam – odwzajemniła mój uśmiech – ale to nie znaczy, że masz
tam siedzieć całymi dniami zamknięta w tej swojej jaskini, zrozumiano? –
Pogroziła mi palcem. Cóż, ja nie jestem typem osoby co zamyka się w swoim
pokoju całymi dniami, więc tak naprawdę nie ma mi nic do narzucenia.
- Oczywiście
mamo – zaśmiałam się.
Rozmawiałyśmy tak jeszcze przez dłuższy czas, dopóki nie
przerwał jej mój piesek, który przyszedł i zaczął piszczeć mi pod nogami. Muszę
go wyprowadzić! Szybko wyleciałam z kuchni, ubrałam buty i prędko z nim wyszłam.
Zapewne jeszcze trochę, a by nam się zeszczał w domu. Jeszcze tego by
brakowało!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz