niedziela, 8 listopada 2015

Rozdział II

         - I jeszcze jedno – powiedziała moja mama ponownie odwracając się w moją stronę.
- Mamo otwórz w końcu te drzwi. Powiesz mi w środku. – Byłam już bardzo zniecierpliwiona. Już chyba stoimy tak z 10 minut i mówi mi zasady jakie będą tutaj panować i na ile sobie mogę pozwolić.
- Ale to jest ważne, więc posłuchaj.
- Słucham.
- Twój pokój bardzo się zmienił. Mówiłam ci już, że zamówiłam firmę architektoniczną i zmienił się nam wystrój domu. Więc jak wejdziesz do swojego pokoju, to możesz być nieźle zaskoczona – mrugnęła do mnie, po czym przekręciła klucz w drzwiach. Obie weszłyśmy do domu. Moja mama z wielkim uśmiechem, a ja bardzo zaskoczona.
         Przechodząc przez mały korytarzyk uderzyło we mnie tysiące wspomnień. Tak bardzo tęskniłam za tym domem i za wspólnym czasem, który spędziłam tutaj z przyjaciółmi i rodziną. Oglądałam się w każdym kierunku po drodze  mijając kuchnię i salon. Wchodząc powoli po schodach przypomniało mi się, co tutaj wyprawiałam.  Pamiętam jak ojciec zawsze na mnie krzyczał, kiedy skakałam z najwyższego stopnia albo jak zjeżdżałam z balustrady.  
         Stanęłam w końcu przed drzwiami swojego pokoju i nie czekając chwili dłużej, weszłam do niego. To co zobaczyłam przerosło moje oczekiwania. Wiedziałam, że mama zrobiła remont, ale to co zobaczyłam zaparło mi wdech w piersiach.  Weszłam na środek pokoju i zaczęłam się rozglądać.
         Ściany pokoju były szaro-czarne. Tylko po lewej stronie była tapeta która ukazywała nocną panoramę miasta. Pod tą ścianą stało biurko, którego blat wykonano ze szkła. Podłoga była obłożona ciemnymi panelami i leżał na niej szary, mięciutki dywan. Ściana na przeciwko drzwi była koloru czarnego a prawa strona pokoju była szara. W rogu stało dwuosobowe łóżko na którym leżało pełno poduszek. Od razu przy nim stały dwa wypełnione regały, ale nie książek, tylko płyt moich ulubionych zespołów.  W jednym, która stała pod ścianą znajdowała się wieża. Druga zaś wypełniona była także płytami winylowymi i stała bokiem. Oba tworzyły jakby kąt pokoju. Jednak za nimi była wolna przestrzeń.
 Nagle do mojego pokoju wpadła moja rodzicielka.
- I jak? – Zapytała z wielkim uśmiechem na twarzy – Podoba się?
- Oczywiście, że się mi podoba. – Przytuliłam się do niej – dziękuję mamo.
- Tak, tak później mi podziękujesz, bo widzę że nie obejrzałaś jeszcze całego. – mówiła to odklejając się ode mnie, jednak uśmiech wciąż nie opuszczał jej twarzy. – Najpierw zajrzyj do łazienki, potem do biblioteczki, a –
- CO?! Mam własną biblioteczkę?! – Wykrzyczałam na cały dom. Nie mogę uwierzyć w to co powiedziała. Zawsze marzyłam o własnej biblioteczce, a moja mama doskonale o tym wiedziała. Nigdy nie sądziłam, że kiedyś ją będę miała.
- Opanuj emocje dziewczyno. Jak mówię najpierw łazienka, biblioteczka, a na końcu garderoba. W garderobie masz swoje tajne pomieszczenie. Musisz je znaleźć, a ze swoim mózgiem łatwo to zrobisz – mrugnęła do mnie, po czym wyszła. Tak właściwie, to się od dłuższego czasu zastanawiałam gdzie moja szafa, a ta mi z garderobą wyskakuje! Olać garderobę.  Książki są najważniejsze.
         Jednak nie chciałam zepsuć mamie planów, dlatego zrobiłam tak jak kazała. Weszłam najpierw do łazienki. Bardzo ładna, biało-niebieska, wanna, prysznic, kibel, umywalka. Lecę dalej.  Weszłam do swojej biblioteczki. Była cudowna! Przy wszystkich trzech ścianach stały wielkie regały wypełnione książkami. Nowe, nie czytałam ich jeszcze. Coś czuję, że dzisiejszej nocy nie zasnę. Po lewej stronie w rogu stało mała, czerwona kanapa, wypełnione poduszkami. Kolory pomieszczenia były ciemne, jednak był dobrze oświetlony. Pokoje czarno-czerwone są najlepsze, oczywiście zaraz po szarych i czarnych.
 Zastanawiam się skąd moja mama to wytrzasnęła. Może bank obrabowała? Nie, na pewno nie. Zapewne dostała awans, ale mi o ty nie powiedziałam, żebym niczego nie podejrzewała.
         Na końcu weszłam do garderoby. Kiedy przeszłam przez próg od razu otworzyłam szeroko oczy. Ile ubrań! Matko święta! Po co mi tyle??? Wiem, że dla mojej mamy to nie był problem, ponieważ pracuje jako projektantka mody, więc zdobycie tyle ciuchów to był dla niej pikuś, ale to już jest lekka przesada. Zaczęłam chodzić po pomieszczeniu uśmiechając się. Przecież ja nie potrzebuję tylu ubrań. Może gdybym była typową dziewczyną to jarałbym się jak głupia, ale ja taka nie jestem.
Z ciekawości zajrzałam do jednej z szuflad i to co tam ujrzałam bardzo mnie ucieszyło. Cała szuflada była zapełniona przeróżnymi bandankami. Tak samo jak dwie kolejne. Moja mama bardzo dobrze mnie zna, aż za dobrze. Nagle przypomniałam sobie, to co powiedziała mi mama parę minut temu, o tym całym tajnym pomieszczeniu. Rozglądałam się parę sekund, po czym podeszłam do szafki w której leżały ładnie złożone spodenki i dresy. Do przewidzenia.
  Złapałam za jedną ze ścianek bocznych, po czym przesunęłam ją w lewo. Przede mną ukazało się przejście do drugiego pomieszczenia. Od razu do niego weszłam. Kolejny szok! Przecież, ja to wszystko dawno temu wyrzuciłam! Albo i nie… Szybko podeszłam do gabloty która obejmowała całą środkową ścianę. Była wypełniona wszystkimi medalami, pucharami, dyplomami które dostałam za różne zawody i konkursy.  Kiedy patrzałam się kolejno na puchary przypomniałam sobie jak bardzo tęsknie za tymi rzeczami. Zauważyłam też niedużą szafę, stojąca w prawym rogu pokoju. Podeszłam do niej i ją otworzyłam. Widzę, że mama dba o mnie i nie pozwala mi zapomnieć. W środku, na półkach, były moje rzeczy do ćwiczeń, które są jeszcze za czasów mojego dzieciństwa. Na samej górze poukładane były pudełka i już domyśliłam się co się w nich znajduje. Łyżwy i… Uśmiechnęłam się na samą myśl o tym. Może kiedyś do tego wrócę. Kiedyś.
         Zamknęłam szafę, po czym wróciłam do swojego pokoju. Położyłam się na łóżku rozmyślając nad wieloma sprawami. Mój pokój wcześniej tak nie wyglądał. Został połączony z innymi pokojami, które kiedyś miały swoich właścicieli. Niestety tych właścicieli już nie ma… Podkuliłam nogi pod brodę, po czym oparłam się o ścianę. Aktualnie mój pokój obejmuje pół górnego piętra. Dziwnie tak, ale rozumiem dlaczego moja mama tak postanowiła zrobić.
         Po dłuższej chwili wyszłam ze swojego pokoju i ruszyłam w stronę kuchni. Ujrzałam tam mamę która stała tyłem do mnie. Oparłam się o framugę i zaczęłam mówić.
- Larisso Muriel Shelley
- Słucham?
- Czy mogłaby pani wyjaśnić, jak to się stało, że rzeczy panienki Claribel Shelley, które zostały wyrzucone już dawno temu znajdują się w jej pokoju? – Zapytałam poważnym głosem.
- Oczywiście, że mogę. – Odwróciła się w moją stronę – Te rzeczy nigdy nie zostały wyrzucone, tylko schowane. Pomyślałam, że więc szkoda by było, aby nadal leżały w pudłach i się kurzyły. Dlatego zrobiłam gablotę w pokoju panienki Claribel Shelley. Nie chciałam aby jej wspomnienia zawarte w tych rzeczach zostały wyrzucone, więc postanowiłam zrobić na nie specjalnie pomieszczenie, a raczej skrytkę. Przesłuchanie dobiegło końca, pani detektyw?
- Po prostu chciałam się upewnić. Dziękuję za wszystko mamo, a szczególnie za biblioteczkę.
- Dla ukochanej córeczki mogę zrobić wszystko.
- Zdążyłam zauważyć – uśmiechnęłam się – W końcu mój pokój został połączony z dwoma innymi.
- Od samego początku to planowałam – odwzajemniła mój uśmiech – ale to nie znaczy, że masz tam siedzieć całymi dniami zamknięta w tej swojej jaskini, zrozumiano? – Pogroziła mi palcem. Cóż, ja nie jestem typem osoby co zamyka się w swoim pokoju całymi dniami, więc tak naprawdę nie ma mi nic do narzucenia.
- Oczywiście mamo – zaśmiałam się.  

Rozmawiałyśmy tak jeszcze przez dłuższy czas, dopóki nie przerwał jej mój piesek, który przyszedł i zaczął piszczeć mi pod nogami. Muszę go wyprowadzić! Szybko wyleciałam z kuchni, ubrałam buty i prędko z nim wyszłam. Zapewne jeszcze trochę, a by nam się zeszczał w domu. Jeszcze tego by brakowało!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz