Właśnie szłam do nowej szkoły… Tak, tak
nowa szkoła. Od tamtego incydentu minął tydzień, a mama już zdążyła mnie zapisać do nowej. Na
szczęście mama uspokoiła się, kiedy wyjaśniłam jej całą sytuację, która
wydarzyła się w szkole. Stanęła również po mojej stronie, ponieważ to on
pierwszy mnie zaatakował. Tyle wrażeń już pierwszego dnia w szkole. Ciekawe jak
będzie w tej. Ale nawet jeśli coś się stanie, to nie mogę bić się z
nauczycielami, bo moja mama nie będzie zapisywać mnie do każdej szkoły w Sydney.
No ale, co? Raz się żyje, prawda? A on sobie na to zasłużył. Po za tym po
trzech dniach ten nauczyciel, a dokładniej Joseph Wiliams trafił do więzienia,
za handlowanie narkotykami na terenie szkoły. Ostrzegałam go, że to jego
ostatni dzień pracy, a ten mnie jeszcze zaatakował. W końcu sama go do tego sprowokowałam. To
było dosyć łatwe, wiedząc, że jego organizm był pod wpływem kokainy. Biedny,
tak się zestresował, że zażył przed lekcją narkotyki na uspokojenie.
W końcu dotarłam do szkoły. Szybko
udało mi się odnaleźć sekretariat i swoją szafkę. Nie mogło również się odbyć
bez dziwnych spojrzeń z każdej strony. Najwyraźniej plotki dotarły również i
tutaj. Zamknęłam szafkę, po czym ruszyłam szukać klasy. To było łatwiejsze niż
myślałam… Weszłam do środka, a tam ujrzałam pełno nastolatków śmiejących się i
zawzięcie rozmawiających na przeróżne tematy, ale kiedy mnie ujrzeli zapanowała
cisza. Nie była krótka, ponieważ od razu zaczęli wspominać o tych plotkach.
„Czy to ona?” „Ponoć została wylana pierwszego dnia w szkole” „Słyszałam, że
pobiła nauczyciela” „Hahaha nie możliwe” „Słyszałem, że wdała się w jakiś
romans…”
- Przemoc –
powiedziałam głośno, a wszyscy na mnie spojrzeli – Wylali mnie za to, że za
mocno uderzyłam nauczyciela. – Wszyscy ucichli – Co? Czy to nie jest to, czego
chcieliście się dowiedzieć? Mówiliście tak głośno, ponieważ chcieliście bym
odpowiedziała, prawda? Albo miałam dać wam trochę więcej czasu na plotkowanie
na temat mojej osoby? - Powiedziałam
obojętnie chowając ręce do kieszeni dresów. Wszyscy siedzieli i patrzyli się na
mnie ze zdziwieniem. Nagle zadzwonił dzwonek, a do klasy wszedł nauczyciel. Przystanął
na chwilę, żeby na mnie spojrzeć.
- Kim ty
jesteś? – Zapytał zdziwiony.
- Nowa –
Odpowiedziałam.
- Aaa
słyszałem coś o tym. Pewnie jesteś ta… Cla – Zamyślił się nauczyciel – Yyy Cla…
- Claribel –
dokończyłam za niego.
- Tak, tak a
teraz znajdź sobie jakieś wolne miejsce – Powiedział. Pierwszy raz spotykam się
z taką postawą nauczyciela. Patrzałam się na niego jeszcze przez chwilę, badając
go wzrokiem, żeby dowiedzieć się jak najwięcej. Rozumiem, po prostu ma już
dosyć tych dzieciaków i nie jest zbytnio zadowolony kolejnym. Rozejrzałam się
po klasie i zobaczyłam trzy puste miejsca, ale tylko jedno nie posiadało
właściciela. Podeszłam więc do swojego nowego miejsca, które znajdowało się w
przedostatnim rzędzie przy oknie, po czym go zajęłam. Bezinteresowność. Moja
ulubiona cecha.
Lekcja mijała
spokojnie, a ja cały czas patrzałam się przez okno rozmyślając nad wieloma
sprawami. Nagle moje myślenie przerwała osoba, która wchodząc do klasy
trzasnęła mocno drzwiami. Spojrzałam w tamtą stronę i spostrzegłam tam dwóch
chłopaków. Czekaj! To on, ten blondyn, którego wtedy spotkałam.
- Nawet
jeśli się spóźniacie, to przynajmniej nie trzaskajcie drzwiami – skierował się
do nich nauczyciel, ale oni go totalnie olali i po prostu poszli zająć swoje
miejsca. Brunet zajął swoje miejsce, gdzieś na drugim końcu sali. To znaczy, że
ten blondyn siedzi za mną. Kiedy przechodził obok mnie, zatrzymał się na chwilkę,
żeby dłużej na mnie popatrzeć. Poznał mnie. W końcu zajął swoje miejsce.
Naprawdę chcę go poznać. Jest jedyną osobą, której nie mogę rozszyfrować. Jego
charakter to jedna wielka zagadka, a ja bardzo lubię rozwiązywać zagadki,
zwłaszcza te najtrudniejsze.
Ciągle czułam jego wzrok na sobie.
Chłodny i bardzo tajemniczy. Przez to nie mogłam się skupić na czymś innym. On
za bardzo przypominał mnie z przeszłości. Boję się swojej przeszłości…
Lekcja z minuty na minuty coraz bardziej się
dłużyła. Spojrzałam na zegarek. Jeszcze 10 minut do dzwonka. Dawno już się tak
niecierpliwiłam. Aż w końcu zadzwonił. Poczułam wielką ulgę, kiedy chłopak wyszedł z klasy wraz tym brunetem. To
naprawdę było uciążliwe.. Ja jeszcze chwilkę posiedziałam na swoim miejscu, po
czym w końcu się zebrałam i wyszłam. Może poznaliśmy się naprawdę w dziwnych
okolicznościach, ale to nie znaczy, że powinien cały czas się na mnie patrzeć. Podeszłam
do swojej szafki w celu wzięcia książek na kolejną lekcje, jednak to nie było
mi dane, ponieważ stał tam oparty o nią ten blondyn. No tak, teraz to on mi nie
da spokoju. Będzie pilnować mnie jak oczka w głowie, żebym się na pewno nie
wygadała.
- Mógłbyś
się przesunąć? – Zapytałam. On tylko spojrzał na mnie i nawet się nie ruszył.
Po prostu stal tak ciągle się na mnie patrząc. Wydaje się być jakiś inny…
Lekceważy mnie… Wywyższa się… Kątem oka dostrzegłam jak inni omijają nas z
daleka. Boją się go. – Nikomu nic nie
powiedziałam – powiedziałam cicho.
- Wiem. Cały
czas cię obserwuję – Ohh to by wyjaśniało dlaczego, przez cały ten tydzień
czułam się obserwowana…
- Możesz
przestać to robić. Nie zamierzam nikomu o tym mówić. – schowałam ręce do
kieszeni dresów. A ta trójka stojąca na drugim końcu korytarza, to jego
znajomi. Myślą, że będę się ich bała, że mają nade mną kontrolę. Muszę ich
jednak zawiść. Blondyn stał tak przez jakiś czas, po czym odszedł do swoich
kolegów. Ta sytuacja robi się coraz bardziej dziwniejsza. Zastanawiam się, co
tym razem się stanie.
- To ty? –
Usłyszałam za sobą dziewczęcy głos. Odwróciłam się w jej stronę i zobaczyłam tą
samą dziewczynę, co uratowałam przed tym kieszonkowcem. – Nie mylę się. Niesamowite, że chodzimy do
tej samej szkoły.
- Taa
- Teraz mi
na pewno nie uciekniesz – uśmiechnęła się brunetka.
- Mówiłam ci
już, że nie musisz mi się odwdzięczać.
- Ale ja
chce. Gdyby nie ty, to on by mi ukradł portfel.
- Po prostu
nie zasypiaj więcej w autobusie. – Ostrzegłam ją.
- Wiem,
wiem. Ale jak będzie?
- Z czym?
- Chcę ci
naprawdę podziękować. Nie daleko jest knajpka, więc pozwól, że po lekcjach cię
tam zabiorę.– Powiedziała, po czym szybko odeszła. Sprytnie. Po prostu nie
czekając na moją odpowiedź, szybko uciekła, bo wiedział, że jej odmówię.